panorama szkoły
NST  Nowa Ruda - logo szkoły
Biuletyn Iformacji Publicznej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Nowej Rudzie

Modernizacja kształcenia zawodowego na Dolnym Śląsku II

PWSZ w Nysie

Advertisement

Noworudzianin

Advertisement

ZPAS Group

Advertisement

Zakończenie roku za:

0 dni 0 godzin 0 minut

Google Ads

Sonda

Jakim kierunkiem z naszej oferty jesteś najbardziej zainteresowany(a)?
  

Gościmy

Aktualnie jest 17 gości online

Statystyka

odwiedzających: 13271527

Nagłówki RSS

Zdrojowisko, poligraficzna, górnicza: Noworudzka Szkoła Techniczna
Strona główna
Warszawa Drukuj E-mail
         Nic bardziej nudnego niż wycieczka do Warszawy. Chyba, że dodamy jeszcze zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego, spacer po Łazienkach Królewskich czy wizytę w Sejmie RP. Rzeczywiście wielkie atrakcje…, historia, przechadzka po parku i polityka. Do tego koniec listopada, zimno i krótki dzień – czyste przyjemności, lepiej byłoby zostać w szkole, zwłaszcza że na środę planowane są klasowe rozgrywki w piłkę siatkową, do których część z nas przygotowywała się na zajęciach pozalekcyjnych i na których bardzo nam zależało.  Nawet nocleg nie napawa optymizmem – położony przy kościele św. Kostki Dom Pielgrzyma Amicus – atrakcja to grób księdza Jerzego. 
       Rozpoczęliśmy  w poniedziałek zbiórką na stacji kolejowej w Kłodzku, stąd szybko do Wrocławia, przesiadka i w samo południe pojawiliśmy się z bagażami w dłoniach w Warszawie Centralnej. Jednak czekaliśmy na ten moment, byliśmy ciekawi jak potoczy się nasza przygoda – bo z pewnością  była to prawdziwa przygoda – 3 wspaniałe, warszawskie kolorowe dni.
       Po odrzuceniu bagaży odważnie wyruszyliśmy do Wolę. Poruszaliśmy się miejskim transportem publicznym, stąd najlepiej widać Warszawę – mijaliśmy się z jej mieszkańcami, wymieniając pośpieszne spojrzenia, spiesząc się razem z nimi, aby za chwilę czekać na swój autobus, tramwaj czy wagon metra. Szybko nabraliśmy wprawy, Vadym osiągnął  mistrzostwo  w  wyznaczaniu azymutów podróży– jesteśmy pięć minut przed czasem. Muzeum Powstania Warszawskiego to miejsce szczególne, od razu dotknęło nas swoją bliskością  - nagle skojarzyliśmy mijane po drodze miejsca z jego historią, historią ludzi walczących o swoją przyszłość – często w naszym wieku i młodszych. Czuliśmy bijące serca powstańców, powody zrywu, euforię i powolną utratę nadziei. Ciekawiły nas zgromadzone pamiątki i eksponaty – zwłaszcza makietę 1:1 samolotu Liberator B-24J, wyobraziliśmy sobie nadzieję jaką stanowiły dla walczących oraz ogromne ryzyko ich pilotów. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Powstanie miało swój początek na Mokotowie, więc w pobliżu naszego miejsca noclegu, a w Kościele św. Kostki (wybudowanego dla uczczenia 250 rocznicy odsieczy wiedeńskiej) znajdował się szpital polowy. Historia, którą można dotknąć.
       Po trzech godzinach w Muzeum, poszliśmy na Stare Miasto – miejsce zbiórki Zamek Królewski. Stąd na kolację, aby zaraz potem wyruszyć na dalsze zwiedzanie miasta – tym razem celem było centrum handlowe. Zamykamy dobrze spędzony dzień!
       Co może być ciekawego w Łazienkach Królewskich? Trudno powiedzieć, ale nikt nie chciał opuszczać tego miejsca przed wyznaczonym czasem. Bardzo szybko „zwykły park” otoczył nas swoim bogactwem, wpływając na relację wewnątrz grupy – po prostu dobrze się tam czuliśmy, zwiedzając Pałac na Wyspie, Biały Dom czy Pałac Myślenicki.  Zbiórka przy pomniku Fryderyka Chopina, ciekawe – było naprawdę wspaniale! Następnie obowiązkowa wizyta w Złotych Tarasach i szybko do Centrum Nauki „Kopernik”. Po drodze obowiązkowo Pomnik Warszawskiej Syrenki – tę wizytę obiecaliśmy przewodnikowi w Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiemy, że jest to nierozłączny symbol Warszawy ale również symbol heroizmu i obrony. Poznaliśmy historię Krystyny Krahelskiej, której twarz uwieczniona jest na pomniku.
       W „Koperniku” czas się zatrzymuje. Z pewnością jednorazowo nie można wszystkiego zobaczyć. Każdy wybiera coś dla siebie i obiecuje wrócić. Z pewnością do Teatru Wysokich Napięć gdzie można obejrzeć pokazy z generatorem Van De Graffa, maszyny elektrostatycznej czy klatki Faradaya. Przypominają się nasze wizyty u „Małych Odkrywców” – fajnie!
I znów wieczór, kolacja, wieczorne zwiedzanie miasta. Rano szybka pobudka i śniadanie – wiatr w żagle, o 9 musieliśmy być w Sejmie RP. Od początku czujemy nad sobą rękę Wicemarszałek Sejmu, p. Moniki Wielichowskiej, na zaproszenie której zostaliśmy przyjęci. Szybko przemieściliśmy się na Galerię aby zobaczyć trwające obrady i głosowania. Byliśmy świadomi, że podejmowane przy nas uchwały będą stanowić obowiązujące prawo. Wszystko na wyciągnięcie ręki! Moment szczególny to wskazanie naszej obecności przez Wicemarszałka Zgorzelskiego i krótkie powitanie – jesteśmy bardzo zdziwieni – ale przede wszystkim dumni, że w tym szczególnym miejscu reprezentujemy szkołę i miasto . Spotykamy Marszałka Sejmu oraz kandydata na Prezydenta, Szymona Hołownię, przechodzimy do gabinetu p. Moniki Wielichowskiej. To była dla nas szczególna wizyta, cieszyliśmy się że możemy tak swobodnie rozmawiać, zadawać pytania oraz wyrażać swoje zdanie. Później wspólna zdjęcia na schodach Parlamentu i życzliwe pożegnanie – do zobaczenia w Nowej Rudzie.
       My kończymy pobyt w Warszawie, jeszcze ostatnia wizyta w  Złotych Tarasach i podróż pociągiem do domu. Wraz z nami ogrom doświadczeń i wspomnień – zapamiętamy te dni! Już wiemy, że „Amicus” znaczy: przyjaciel i tak czuliśmy się mieszkając w pobliżu grobu  księdza Jerzego Popiełuszki, który w czasach trudnych dla naszej historii w kościele św. Kostki wygłaszał comiesięczne kazania – taka ta Warszawa, piękna i nowoczesna – ale również zanurzona w historii, którą warto znać!


 
   

 

Nowości
Popularne