panorama szkoły
NST  Nowa Ruda - logo szkoły
Biuletyn Iformacji Publicznej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Nowej Rudzie

Modernizacja kształcenia zawodowego na Dolnym Śląsku II

PWSZ w Nysie

Advertisement

Noworudzianin

Advertisement

ZPAS Group

Advertisement

Zakończenie roku za:

56 dni 0 godzin 39 minut

Google Ads

Zdrojowisko, poligraficzna, górnicza: Noworudzka Szkoła Techniczna
Strona główna
Uczniowie technikum hotelarskiego w Dolinie Aosty Drukuj E-mail

Jedni wstali o godzinie 3:00 rano inni o 5:00, a jeszcze inni w ogóle nie spali. W końcu o 6:00 rano zbiórka. Tak się to wszystko zaczęło.

NIEDZIELA 19.11.2006

      O godzinie 6:15 zasapani, ale chętni do przeżycia przygody wyruszamy do Aosty.
    Mijamy jedną granicę, potem drugą i nagle BUMMM.... Nasza wycieczka staje pod znakiem zapytania! Na granicy czesko-austriackiej okazuje się, że mamy nadwagę w sumie ponad 600 kilo (a mówi się, że Polacy są narodem szczupłym).
    Pada decyzja jedziemy na inne przejście graniczne (gdzie nie ma wagi). I znów nasza podróż przedłuża się o kolejne godziny, a my pracujemy na spóźnienie... W końcu się udaje!

Witamy Austrię!

    Z dwugodzinnym opóźnieniem docieramy do St. Lorenzen, gdzie w przytulnym pensjonacie "Romerhof" spożywamy pierwszy wspólny posiłek. Czas umilił nam pokaz wykonania ciasta, przez właścicielkę obiektu.
    Na pamiątkę wizyty uwieczniliśmy tę chwilę błyskiem flesza.
    Znowu długa podróż w minibusie, aż docieramy  późnym wieczorem do pensjonatu państwa Oitzl, gdzie jesteśmy mile przyjęci. Za chwilę idziemy spać, aby jurto znowu wyruszyć w podróż.

PONIEDZIAŁEK 20.11.2006

    Po nocnym wypoczynku wszyscy wstaliśmy około godziny 7:00, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w dalszą podróż do Aosty. Po drodze zwiedziliśmy szkołę zawodową w Villach, po czym w trakcie wyjazdu z owego miejsca ugrząznęliśmy w błocie. Jednak spryt naszego niezawodnego kierowcy przydał się i tutaj. Gdy przekraczaliśmy granicę włoską przywitaliśmy piękne i wielkie Alpy robiąc liczne zdjęcia. Przejazd pod wieloma tunelami pod niejedną z tych gór zrobił wrażenie niesamowitej ekstremalności. Około godziny 14:00 zjedliśmy lunch we włoskim sklepie, po czym wsiedliśmy do minibusa marząc o jednym- dotarciu do upragnionej Aosty. Po długiej i męczącej podróży w końcu dotarliśmy do Aosty do hotelu "Arnad". Po rozejściu się do swoich pokoi i zostawieniu ciężkich bagaży udaliśmy się na kolację. Po sytym posiłku wszyscy poszliśmy wziąć długą kąpiel i wskoczyliśmy do ciepłych łóżek.


WTOREK 21.11.2006

    Dzisiejszego dnia wstaliśmy o godzinie 6:45, po zjedzeniu śniadania wyruszyliśmy w góry. Jadąc do mleczarni państwa Ballauri mieliśmy okazję podziwiać piękne widoki. Widok kolokwialnych rozciągających się przez kilka pasm gór zapierał dech w piersiach. Gdy dotarliśmy na miejsce zapoznaliśmy się z produkcją sera koziego. Po zwiedzeniu zakładu państwa Ballauri pojechaliśmy do Aosty gdzie zjedliśmy lunch w postaci pizzy w jednym z włoskich barów bistro. Gdy wszyscy zaspokoiliśmy swoje apetyty dostaliśmy czas wolny i udaliśmy się na zwiedzanie targu oraz kupiliśmy sobie pamiątki. Później zebraliśmy się wszyscy koło minibusa i ruszyliśmy do Ollomont. Zwiedzaliśmy magazyny sera La Fontina, a następnie obejrzeliśmy projekcje krótkiego filmu o historii i produkcji właśnie tego sera. Po wyczerpującym dniu pełnym wrażeń i zrobieniu mnóstwa zdjęć wróciliśmy do Arnad. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy się wykąpać i po długich rozmowach zasnęliśmy.

ŚRODA 22.11.2006

    Był piękny listopadowy poranek, zaraz po śniadaniu wybraliśmy się w podróż do Doliny Aosty. Pierwszym punktem dnia była wizyta w alpażu Paniezi, gdzie mieliśmy okazję spotkać się z polskim stażystą T. Potaczkiem. Następnie wyruszyliśmy podziwiać Mont Blanc, widok zapierał dech w piersi. Po tych przeżyciach wszyscy zgłodnieliśmy i dlatego postanowiliśmy coś zjeść. Wylądowaliśmy we włoskiej restauracji, gdzie podano nam smaczną pizzę i pastę.
    Kolejnym naszym celem była winnica w Donnas, w której skosztowaliśmy wina i mieliśmy okazję zwiedzić Muzeum Wina i Winorośli. W drodze do hotelu zatrzymaliśmy się na "drodze starorzymskiej". Po powrocie do hotelu zjedliśmy kolację przygotowaną przez nas samych...

CZWARTEK 23.11.2006

    Jak co dzień pobudka była wielką męczarnią, bo śniadanie było na godzinę 7:00. Zaraz po słodkim śniadaniu przebyliśmy dość spory kawałek drogi do mleczarni w Saute Vallee d'Asas, Brusson. Po obejrzeniu krótkiego skeczu poszliśmy na zwiedzanie magazynu z serami, następnie zostaliśmy poczęstowani jogurtami. Potem wyruszyliśmy w dalszą trasę, której celem było zwiedzenie czterogwiazdkowego hotelu "La Kia" w Arnad oraz zjedzenie w nim obiadu. Po obiedzie odpoczywaliśmy na sofach jedząc deser- lody. Następny przystanek był w szkole zawodowej o profilu hotelarskim, gdzie wysłuchaliśmy historii tej szkoły oraz zostaliśmy po niej oprowadzeni. Po długiej podróży minibusem dotarliśmy do dwugwiazdkowego hotelu, w którym spożyliśmy kolację złożoną z sześciu dań, w której ... UWAGA! ...w końcu mogliśmy zjeść polskie danie. Po tej soczystej kolacji wróciliśmy do hotelu i po kąpieli położyliśmy się spać.

PIĄTEK 24.11.2006

    Wczesne wstawanie stało się już regułą. Po słodkim śniadaniu wyruszyliśmy zwiedzać gospodarstwo w Montfleuri. Zwiedziliśmy tam pomieszczenie do produkcji sera, następnie pokazano nam dojarki oraz oprowadzono po oborze pokazując hodowane tam zwierzęta. Gospodarstwo należało to do Instytutu Rolniczego, które było kolejnym celem naszej wycieczki. Po krótkim wykładzie dotyczącym funkcjonowania tej szkoły spotkaliśmy się z jej studentami, którzy opowiadali o swoich planach na przyszłość. Po czym zostaliśmy oprowadzeni po szkole i jej winiarni. Po degustacji wyprodukowanego przez studentów wina zostaliśmy zaproszeni na obiad do szkolnej stołówki. Na pamiątkę tego spotkania zrobiliśmy wspólne, pamiątkowe zdjęcie. Następnym punktem naszej wycieczki była wizyta w wizyta w Aoście, gdzie mieliśmy czas na zakup pamiątek i zwiedzanie Starego Miasta. Po tak wyczerpującym dniu pełnym wrażeń wróciliśmy do hotelu. Po kolacji i kąpieli udaliśmy się spać.

SOBOTA 25.11.2006

    Wstaliśmy jak zwykle wcześnie rano na ostatnie w Aoście słodziutkie i pyszne śniadanko. Zaraz po nim spakowaliśmy swoje wszystkie tobołki, pożegnaliśmy się z miłymi paniami, które nas gościły i wyruszyliśmy w długą podróż naszym małym, ale przytulnym minibusem. Było nam bardzo w nim ciasno, ale atmosfera pomimo to zawsze była super. Gdzieś około godziny 14:00 zatrzymaliśmy się na lunch, w skład którego wchodziła kanapka z majonezem i różnego rodzaju napoje. I znów wyruszyliśmy w drogę w stronę Austrii, dojechaliśmy do niej około godziny 17:30 i zmęczeni rozeszliśmy się do swoich pokoi na dwugodzinny odpoczynek, aż do kolacji, która była najpyszniejsza ze wszystkich. Po niej udaliśmy się do łóżek i szybko usnęliśmy jak małe dzieci.

NIEDZIELA 26.11.2006

    Godzina 7:00- poranna pobudka oraz ostatnie śniadanko w Austrii. I znowu pożegnania, bo wracamy do domu. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o destylarnię i zostaliśmy poczęstowani pysznym wiśniowym likierem. Gdzieś około godziny 14.00 powtórzyliśmy lunch z dnia poprzedniego. Niektórzy byli zadowoleni, że wracamy do domów inni smutni. Około godziny 18:00 dotarliśmy do Bystrzycy Kłodzkiej, z żalem pożegnaliśmy się i rozjechaliśmy się do swoich domów. Nasza tygodniowa podróż dobiegła końca.

Uczniowie kl. III i IV
technikum hotelarskiego


Dolina Aosty  Dolina Aosty  Dolina Aosty

Dolina Aosty  Dolina Aosty  Dolina Aosty

Dolina Aosty  Dolina Aosty  Dolina Aosty

Dolina Aosty  Dolina Aosty  Dolina Aosty

Dolina Aosty  Dolina Aosty  Dolina Aosty