panorama szkoły
NST  Nowa Ruda - logo szkoły
Biuletyn Iformacji Publicznej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Nowej Rudzie

Modernizacja kształcenia zawodowego na Dolnym Śląsku II

PWSZ w Nysie

Advertisement

Noworudzianin

Advertisement

ZPAS Group

Advertisement

Zakończenie roku za:

0 dni 0 godzin 0 minut

Google Ads

Zdrojowisko, poligraficzna, górnicza: Noworudzka Szkoła Techniczna
Strona główna arrow Pozostałe projekty arrow Hotelarze znowu we Włoszech
Hotelarze znowu we Włoszech Drukuj E-mail

Środa 18.04.2007

Wyjazd rozpoczął się z Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie czekał na nas bus. Gdy wszyscy włożyli swoje malutkie J bagaże mogliśmy ruszyć w drogę, do miejsc w ogóle nam nie znanych. Po kilkugodzinnej drodze bez żadnych przeszkód dojechaliśmy bardzo zmęczeni do Austrii. W hotelu Romerhof zostaliśmy na obiadku i mogliśmy skosztować austriackich przysmaków. Po zapoznaniu się z historią powstania hotelu i pozostałych budynków mogliśmy małą śmieszną ciuchcią przejechać się po całej posiadłości. Następnie mogliśmy zobaczyć jak robi się Apfelstrudel, który potem skosztowaliśmy. Po obiedzie udaliśmy się w dalsza podróż do naszej bazy noclegowej znajdującej się w Austrii. Gdy dojechaliśmy, po odpoczynku zjedliśmy kolacyjkę..... a po kolacji....co kto lubi...

Czwartek 19.04.2007

Z samego rana czyli o godzinie 9 rano wyjechaliśmy. Droga była długa, ale dzięki autostradom bezpiecznie dojechaliśmy w rejony naszej bazy noclegowej. Od samego początku naszym oczom ukazywały się piękne góry, więc aparaty poszły w ruch i przez dłuższy czas nie było słychać nic innego, tylko brzdękanie tych aparatów. O godzinie 16 dojechaliśmy do miejscowości Arnand w Dolinie Aosty i właśnie tam zatrzymaliśmy się w budynku, który niegdyś był klasztorem....... co też można było zauważyć przez okna z pięknymi kratami. Wieczorkiem była uroczysta kolacja, a po niej mieliśmy już czas wolny.

Piątek 20.04.2007

Ten dzień zaczął się bardzo wcześnie, bo już około 8 było śniadanie, a po nim od razu ruszyliśmy w drogę, by obejrzeć wspaniałe winnice. Te winnice znajdowały się na zboczach gór. To właśnie z tych, nieraz niebezpiecznych do zagospodarowania terenów, powstają najlepsze wina. Po obejrzeniu tych upraw udaliśmy się do wspaniałego zamku, w którym znajduje się także muzeum. Oczywiście do tego muzeum weszliśmy i mogliśmy poznać całą historię i wszystkie szczegóły związane z tym terenem. O godzinie mniej więcej 12 udaliśmy się do restauracji na obiad, gdzie podano nam prawdziwą włoską pizzę na niesamowicie cienkim cieście. Tego trzeba było koniecznie spróbować. Po udanym obiedzie pojechaliśmy do miejsca gdzie produkuje się sery La Fontina. Tam znajduje się jedna z największych jaskiń, w których te serki dojrzewają. Jednak to nie były tego dnia wszystkie atrakcje, ponieważ czekało nas jeszcze spotkanie z grupą młodzieży, na które z chęcią się udaliśmy.

Sobota 21.04.2007

Ten dzień również zaczął się o świcie. Po wypiciu znacznej ilości kawy mogliśmy udać się do miejsca, gdzie produkowane są serki. Na własne oczy mogliśmy zobaczyć jak przebiega produkcja. Potem mogliśmy się udać w górki i zdobywać szczyty. Trasa była dosyć męcząca, ale mimo to wszyscy dotarliśmy w miejsce, gdzie rozciągały się takie widoki, iż nie sposób ich opisać. Reszta dnia minęła już spokojnie.

Niedziela 22.04.2007

Tego dnia pojechaliśmy również w góry. Mogliśmy zobaczyć szczyt Matterhorn. Jest on naprawdę wspaniały. Mieliśmy tam chwilę czasu wolnego, by zobaczyć i zwiedzić miasto leżące u podnóża. Obiad zjedliśmy w restauracji. Podano nam risotto. Ttego dania chyba nie da się zapomnieć....... już na samą myśl, u niektórych osób budzi ta potrawa ogromny niesmak. Po obiedzie pieszo udaliśmy się do wodospadu, który był niedaleko restauracji. Oczywiście zrobiliśmy w tym pięknym miejscu sesję zdjęciową, po czym pojechaliśmy do Aosty. Wieczorem urządziliśmy pożegnalną kolację. 

Poniedziałek 23.04.2007

O godzinie 9 rano wyjechaliśmy w drogę powrotną do domu. Jednak udaliśmy się jeszcze do jednej z najlepszych szkół kształcących w dziedzinie hotelarstwa. Jest to szkoła o bardzo dużej dyscyplinie, za to zapewniająca po jej ukończeniu dobre przygotowanie do podjęcia pracy. Gdy wizyta dobiegła końca, ruszyliśmy do Austrii, a tam czekała nas kolacja i pokoje, które już wcześniej poznaliśmy.

Wtorek 24.04.2007

Przed godziną 8 rano zaspani, ale szczęśliwi z powrotu do domku, pojechaliśmy do gospodarstwa, którego właściciel sam od podstaw „rozkręcał swój interes”. Zaczynając od uprawy truskawek dorobił się reszty. Teraz ma również destylarnię, produkującą wspaniałe likiery i wódki, sam produkuje również oliwę z pestek dyni oraz dla całej wsi, w której mieszka robi kompost, co daje mu dodatkowy dochód. Po zakupieniu kilku trunków mogliśmy już ruszyć w stronę granicy czeskiej, a potem polskiej, gdzie nasza przygoda dobiegła końca.

Hotelarze znowu we Włoszech  Hotelarze znowu we Włoszech  Hotelarze znowu we Włoszech
Hotelarze znowu we Włoszech  Hotelarze znowu we Włoszech  Hotelarze znowu we Włoszech
Hotelarze znowu we Włoszech  Hotelarze znowu we Włoszech